Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dunaj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dunaj. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 maja 2015

Gdzie zaparkować w Budapeszcie?


Pytanie to zadają mi czasami moi rodacy planując wycieczkę do Budapesztu, aby zobaczyć w  jeden dzień miasto, nie tracąc czasu i nerwów na stanie w korkach, czy studiowanie planu budapeszteńskiego metra. Pomysł przyszedł wczoraj, poddali go moi goście z małego domku. Opowiedzieli mi, jak to w 6 godzin udało im się zobaczyć prawie wszystko, co najciekawsze w stolicy Węgier. Uprzedzam jednak, że jest to wersja dla piechurów!

A więc: zaparkowali samochód na zboczu Góry Gellerta (Gellért Hegy), wjeżdżając na górę. Po prostu stanęli przy ulicy, parking był bezpłatny. Następnie weszli na szczyt, skąd oczom ich ukazała się wspaniała panorama na miasto. Zeszli po schodach na drugą stronę góry i Mostem Wolności (Szabadság Híd) przeszli na przeciwległy brzeg Dunaju, do Pesztu. Stamtąd promenadą przespacerowali się wzdłuż rzeki aż do samego Parlamentu, zbaczając tylko na chwilę w kierunku Bazyliki Św. Stefana (Szent István Bazilika). Idąc brzegiem Dunaju podziwiali widok na Zamek Budzyński (Budai Vár) i Kościół Macieja (Mátyás Templom), znajdujące się  na jego przeciwnym brzegu. Mostem Łańcuchowym (Lánc Híd) powrócili do Budy i tam od razu wjechali kolejką szynową na Wzgórze Zamkowe (Várhegy), mając z kolei zapierający dech w piersiach widok z Baszty Rybackiej (Halász Bástya) na cały Peszt i Parlament. Idąc znowu brzegiem Dunaju powrócili na Górę Gellérta.

Moim zdaniem jest to wspaniały program na pełen wrażeń i pięknych widoków dzień, który mogę nazwać „ Budapeszt w pigułce”. Uzupełnić go można jeszcze wieczorną przejażdżką statkiem, aby (już na siedząco) zobaczyć wszystko jeszcze raz, tym razem w bajkowym, nocnym oświetleniu.


czwartek, 22 maja 2014

Budapeszt: 130 km

Półtorej godziny drogi autostradą nr 3, czyli 130 km dzieli Mezőkövesd i stolicę Węgier: Budapeszt. Piękne jest to miasto, warto je zobaczyć zatrzymując się w najważniejszych jego punktach: na Placu Bohaterów, przy Bazylice, w Zamku Vajdahunyad, na Wzgórzu Zamkowym, na Górze Gellerta i na Wyspie Małgorzaty. Buda (zachodnia część miasta) leży na wzgórzach, roztacza się stąd piękna panorama na Peszt, ta właśnie centralna część miasta znajduje się na liście Swiatowego Dziedzictwa UNESCO szczycąc się unikatowym klimatem i zabytkową architekturą. Pięknie oświetlony nocą Budapeszt oglądany ze statku na Dunaju to niezwykle romantyczne przeżycie. Jeśli masz jeszcze 6 minut, to na początek mała zachęta: Budapeszt

piątek, 7 lutego 2014

Za co lubisz Węgry?

Pod takim tytułem na jednym forum internetowym piszą ciekawe rzeczy o Węgrzech. Może się tam wpisywać każdy, kto ma jakikolwiek powód, dla którego lubi ten kraj. Wpisy można podzielić na trzy grupy: turystyka, węgierska kuchnia i wpisy natury ogólnej.
W pierwszej grupie zdecydowanie najczęściej wspominany jest Budapeszt, ktoś określił, że lubi go „za całokształt”, ale inni piszą z kolei, że lubią Węgry „za przepiękne miasta” i „za urocze miasteczka”. Ktoś chwali „nocne spacery brzegiem Dunaju”, inny „piękne krajobrazy”, a całe mnóstwo osób lubi baseny termalne – cytuję: „wody termalne nawet w najmniejszej wsi zabitej dechami”.
Kuchnię węgierską uwielbiają prawie wszyscy, jedni ogólnie piszą o „pysznym jedzeniu” i „wspaniałych winach”, inni podają konkretne potrawy, które im zasmakowały: leczo, rétes (rodzaj ciastek), túró rudi (smakołyk z twarogu i czekolady).
Powodzeniem cieszą się ostra papryka w słoiczkach „Erős Pista”, gorzki likier Unikum, a z win słodki Tokaj i wytrawny Egri bikavér. Węgry lubi się za czardasza, „za magiczny, fascynujący język”, „za kwitnące łany słoneczników”, „za wiele słonecznych dni”, „za muzykę i to różnego gatunku”, „za umiejętność wspólnej zabawy” i „za ognisty temperament”.


Ale są też wpisy, które po prostu chwytają człowieka za serce: „za piękne wspomnienia z Węgier mojej mamy”, „za miłych i przyjazdnych nam ludzi”, „za wspaniałych przyjaciół”, „za to, że Węgrzy kochają Polaków”. Chyba nie na darmo mówi się w obu krajach: „Polak – Węgier dwa bratanki…”