czwartek, 10 grudnia 2015

Boże Narodzenie – Karácsony



Węgierskie słowo Karácsony (czyt. Koraczoń) odnosi się do Swięta Bożego Narodzenia, czyli rocznicy urodzin Jezusa. Ale dokładnie nie wiadomo, co to słowo oznacza, skąd pochodzi. Sprawdzając etymologię słowa „Karácsony” znalazłam kilka teorii jego pochodzenia, zgodnie z jedną z nich zapożyczone jest z jednego z bułgarskich dialektów, w którym kracsun oznacza przesilenie zimowe, czyli najkrótszy dzień roku.

A jak Węgrzy obchodzą Boże Narodzenie?
W sumie podobnie, jak w Polsce – są dni wolne od pracy, choinka, prezenty, w supermarketach już w listopadzie uświadamia się nam, że idą święta!
Więcej mówi się o miłości, niesieniu pomocy biedniejszym.
W kościołach na wieńcu adwentowym co niedziela zapalana jest kolejna świeczka, jest też szopka betlejemska, a ulice i domy ozdabione są świecącymi lampkami.

Przez długie lata nie mogłam przyzwyczaić się, że na Węgrzech nie ma zwyczaju dzielenia się opłatkiem. Radziłam sobie w ten sposób, że moja polska rodzina przysyłała mi opłatek pocztą.

Na Węgrzech Mikołaj przychodzi do dzieci 6-go grudnia. Poprzedniego wieczora dzieci myją swoje zimowe buty, czyste ustawiają na parapecie, a następnego ranka znajdują w nich prezenty. W szkole, przedszkolu każde dziecko dostaje paczuszkę od Mikołaja:


A w święta prezenty przynosi tu… Jezusek! No z tym absolunie nie mogłam się pogodzić! Moje dzieci znały więc prawdę – one dostawały pod choinkę 24-go grudnia prezenty od Mikołaja, a nie od Jezuska! Raz nawet przyszedł do nich osobiście, żeby nie było żadnych wątpliwości :).

Na Węgrzech przed świętami piecze się pierniki, unoszący się w kuchni zapach nie pozostawia żadnych wątpliwości – mamy świąteczny nastrój!


Co jeszcze? Kolend Węgrzy mają dużo mniej, niż my w Polsce. Posłuchajmy kolendy „Cicha noc” po węgiersku, ale przedtem chciałabym życzyć wszystkim Wesołych Swiąt! - Boldog Karácsonyt! Vera Tóth - Csendes éj 

wtorek, 8 grudnia 2015

Zupełnie z innej beczki

Zima w pełni, sezon turystyczny już za mną, więcej jest czasu na rozrywkę, na słuchanie muzyki... Przyszło mi do głowy, żeby podzielić się z moimi czytelnikami kilkoma szlagierami ostatnich lat, jednymi z moich ulubionych. Zapraszam do posłuchania kilku węgierskich przebojów, w tym jakże egzotycznie brzmiącym dla nas języku:
Iboly Oláh - Magyarország


wtorek, 24 listopada 2015

Prawdziwe kuriozum dla koneserów winiarstwa



Pan József Szucskó jest chyba najbardziej pracowitym właścicielem piwnicy winnej na Węgrzech - od lat własnymi rękoma formuje swoje podziemne królestwo. Widok, jaki ukazuje się oczom zwiedzających jest fascynujący, przekraczając żelazne drzwi piwnicy nie spodziewamy się, że dosłownie powali nas z nóg!
József pracuje w pobliskiej kopalni węgla. Od ponad 30 lat po pracy większą część wolnego czasu spędza w piwnicy, w której powstał już prawdziwy labirynt.  Podłoże pochodzenia wulkanicznego to łatwokrusząca się masa, co roku wyjeżdża stąd 20 ciężarówek, zabierając ze sobą tony wykutej skały i pozostawiając za sobą cudowny, bajkowy świat. Józef nie tylko buduje, ale również dekoruje – wyżłabia w ścianach piwnicy artystycznie oświetlone, łukowate wgłębienia, w których wystawia powiązane z winiarstwem przedmioty. Jego desperacja i wytrwałość jest godna podziwu, niektórzy uważają go za prawdziwego szaleńca, z czego on sam jest bardzo dumny!

„Każdy ma swój ulubiony sposób spędzania wolnego czasu, dla mnie jest to rzeźbienie piwnicy" - mówi właściciel - „ Moja piwnica to jeden z przystanków tutejszego szlaku winnego. Chętnie przyjmuję grupy i osoby indywidualne i cieszę się zwłaszcza wtedy, kiedy moi stali goście odkrywają coś nowego – nowe skrzydło, nową salę. Bo ja zawsze dbam o to, żebym nabierał rozmachu i zdobywał kolejne części wzgórza”

Z entuzjazmem polecam do zwiedzenia tę piwnicę w Tibolddaróc, ten niezrównany, niepospolity owoc pracy rąk pana Józsefa Szucskó!

Wina, które można skosztować/kupić w piwnicy:
  • Leányka – białe wytrawne
  • Medina – czerwone wytrawne
  • Medina-Oportó – czerwone wytrawne
  • Olaszrizling – białe wytrawne
  • Oportó – czerwone wytrawne
  • Szampan






Piwnicę można zwiedzać przez cały rok za minimalną opłatą, po uprzednim ustaleniu terminu.
Oto link do kontaktu z właścicielem piwnicy: zwiedzanie piwnicy


niedziela, 15 listopada 2015

Gdzie dobrze zjeść w Mezőkövesd?



Dwie restauracje w Mezőkövesd na Węgrzech mogę polecić z czystym sercem: pierwsza to restauracja znajdującego się naprzeciwko głównego wejścia na kąpielisko termalne Zsóry pensjonatu „Rózsa Panzió”. Ładny jest wystrój restauracji (w stylu ludowym Matyó), ale mi  bardziej podoba się nastrojowy taras.

 Restauracja Rózsa

Do drugiej restauracji trudniej jest trafić, bo znajduje się dalej od basenów, w pensjonacie „Boglárka” przy ul. Boglárka 1. Moi tegoroczni goście wypróbowali ją i podzielili się ze mną swoimi wrażeniami, cytuję:
„A propos, jedliśmy raz obiad w Boglarce i powiem szczerze, że tamtejsze jedzenie powaliło mnie na kolana. Każde z nas zamówiło inne danie i wszyscy zgodnie delektowaliśmy się nimi do ostatniego kęsa. Wiem co piszę, bo sama gotuję i jestem baaardzo wymagająca, jeśli idzie o jakość i smak potraw. A te były fantastyczne, obfite i cenowo przystępne. Można polecać zainteresowanym:).”